Murawski po awansie: Potrzebujemy dodatkowego miliona
Lechia Zielona Góra osiągnęła cel, na który kibice czekali od lat. Po zwycięstwie w Polkowicach zielonogórski zespół zapewnił sobie awans do II ligi i po dwunastu latach wraca na szczebel centralny. W klubie jest radość z sukcesu sportowego, ale już teraz wiadomo, że przed działaczami stoi kolejne poważne wyzwanie.
Prezes Lechii Maciej Murawski nie ukrywa, że gra w II lidze będzie oznaczała zupełnie inne realia finansowe. Jak przyznaje, obecny budżet wynoszący około 3,8 miliona złotych pozwalał spokojnie funkcjonować na poziomie III ligi, jednak po awansie koszty znacząco wzrosną.
Największą zmianą będą wydatki związane z podróżami i kontraktami zawodników. W nowym sezonie Lechia będzie musiała regularnie pokonywać setki kilometrów na mecze wyjazdowe.
- Wyjazdy też są sporym kosztem. Teraz nie będziemy grali meczów blisko, gdzie możemy w dniu meczu pojechać. Będą Kraków, Warszawa, Stalowa Wola czy Rzeszów. To będą dalekie i kosztowne wyjazdy. Pensje również będą wyższe, więc budżet na pewno będzie musiał być większy – podkreśla Murawski.
Problem polega jednak na tym, że przychody klubu nie wzrosną proporcjonalnie do wydatków. Stadion przy ulicy Sulechowskiej nadal ma ograniczoną pojemność, co znacząco wpływa na możliwości sprzedaży biletów.
- Problem jest taki, że nie będziemy mieli dużo wyższych przychodów. Stadion ciągle jest taki sam, czyli dalej będzie sprzedawanych 700 biletów. Nawet gdyby pięć tysięcy osób chciało przyjść na mecz, to i tak możemy sprzedać tylko 700 wejściówek. Jeżeli nie będziemy mieli wyższego budżetu o milion złotych, to na koniec na pewno będziemy mieli problemy – mówi prezes Lechii.
Po końcowym gwizdku w Polkowicach działacze mogli wreszcie odetchnąć z ulgą. Sam Murawski przyznaje jednak, że największe emocje przeżywał jeszcze przed ostatnią kolejką.
- Dużo bardziej stresowałem się na meczu z Karkonoszami czy tydzień wcześniej ze Starowicami, bo wtedy sytuacja w tabeli była dużo bardziej skomplikowana. Po meczu w Zabrzu wiedziałem, że jeśli wygramy z Karkonoszami, to przy naszym zespole, który stracił tylko 17 bramek w całym sezonie, trudno będzie roztrwonić taką przewagę – ocenił Murawski.
Prezes zdradził również, że pod koniec sezonu miał swój nietypowy sposób na walkę ze stresem.
- Jestem trochę zabobonny. Były mecze, których nie oglądałem. Kiedy byłem w domu, nie chciałem śledzić spotkań w telewizji. Jeśli byłem w Zielonej Górze, jechałem z drużyną na stadion, ale oglądanie meczów przed telewizorem nie było dla mnie najlepszym pomysłem – przyznał z uśmiechem włodarz zielonogórskiego klubu.
Dziś w Zielonej Górze najważniejsza jest radość z awansu. W klubie nikt jednak nie ma wątpliwości, że sukces sportowy to dopiero początek pracy. Przed Lechią czas przygotowań do sezonu, który będzie wymagał nie tylko mocniejszej kadry, ale także większego wsparcia finansowego.
Źródło: Radio Index
2026-06-05 14:34:29
Kategoria: pilka / newsy












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt