M. Mróz: Nasi wspaniali zawodnicy przespali początek
Stelmet Falubaz Zielona Góra przegrał na własnym torze PRES Grupie Deweloperskiej Toruń 41:49. Marek Mróz po meczu mówił o przespanym początku i niepewnej przyszłości.
Sytuację w klubie trudno dziś nazwać stabilną. Falubaz sportowo znajduje się w dolnej części tabeli, a organizacyjnie wokół zespołu wciąż pojawiają się kolejne pytania. Marek Mróz poprowadził drużynę w meczu z mistrzem Polski, ale sam po spotkaniu nie był w stanie powiedzieć, czy będzie pełnił tę funkcję także w kolejnych tygodniach.
Pierwsze dziesięć biegów wyglądało dla Falubazu bardzo źle. Torunianie szybko zbudowali przewagę, a zielonogórzanie długo nie potrafili odpowiedzieć. Dopiero w końcówce gospodarze odrobili część strat i napędzili rywalom sporo nerwów.
Co zdecydowało o porażce Falubazu?
„No, jak było widać w przebiegu meczu, nasi wspaniali zawodnicy przespali początek. Wróciliśmy później do ustawień z treningu i zaczęła się jazda. Szkoda, że trochę punktów pogubiliśmy i były te upadki. No trudno, taki jest sport.”
Mróz nie ukrywał, że początek spotkania mocno utrudnił Falubazowi walkę o korzystny wynik. Zielonogórzanie dopiero po czasie zaczęli wyglądać lepiej i wtedy mecz stał się znacznie bardziej wyrównany.
„Myślę, że z przebiegu meczu nie było źle. Ten początek tak trochę nas dobił, a później było widać, że potrafią się zmobilizować i powalczyć.”
Czy pogoda utrudniła dopasowanie sprzętu?
W pierwszej części meczu Falubaz długo szukał właściwych ustawień. Mróz przyznał, że warunki mogły wprowadzić zamieszanie, ale po drugiej serii trzeba było zmienić kierunek.
„Złudne było to, że pogoda trochę pomieszała. Sam z początku im przytakiwałem, ale po drugiej serii powiedziałem, że nie, błądzimy i od trzeciej ruszyli.”
Czy upadek Przemysława Pawlickiego zamknął Falubazowi drogę do odwrócenia wyniku?
Kluczowym momentem był czternasty bieg. Falubaz był już blisko gości, ale upadek Przemysława Pawlickiego i jego wykluczenie sprawiły, że Toruń wygrał powtórkę 5:1 i przesądził o zwycięstwie.
„Przemo trochę zaszarżował. Myślę, że jakby było czternastym biegu 3:3 lub 4:2 dla nas, to ten piętnast wyścig mógłby już inaczej wyglądać. Szkoda, no. No mówię, taki sport i co? Fajnie, że pokazali, że mogą powalczyć nawet z mistrzem Polski, że mimo dużej przegrywanej, zmobilizowali się i chcieli walczyć.”
Czy Marek Mróz zostanie przy drużynie na dłużej?
To pytanie po meczu wracało najczęściej. Sam zainteresowany nie ukrywał, że jego rola na razie dotyczyła tylko spotkania z Toruniem.
„Tego, co mi wiadomo, to jest do dzisiaj, także... A co dalej, nie wiem. Czyli co, dzisiaj pan prowadził zespół, a za dwa tygodnie ktoś inny będzie prowadził, czy co? To już, panie Jacku, nie do mnie pytanie. Może pan wie, bo włodarze klubu nie chcą na ten temat się wypowiedzieć. Tyle wiem, że pan, że do dzisiaj prowadziłem. Miło mi jest, że mogłem taki mecz pociągnąć i że chłopaki się zmobilizowali. A co dalej będzie, zobaczymy. Jak to cała sytuacja?”
Mróz przyznał też, że sam był zaskoczony okolicznościami, w jakich dostał zespół.
„Ja byłem zaskoczony tak samo tą całą sytuacją. Zapytali, czy poprowadzę. Zgodziłem się, choć z początku myślałem, że to takie tam wewnętrzne jakieś zabezpieczenie, a okazało się, że nie. A co do tego, to nie będę się wypowiadał, bo są od tego odpowiednie osoby i niech one decydowały, niech się wypowiadają.”
Jak wyglądała jego relacja z Grzegorzem Walaskiem po tej zmianie?
Mróz podkreślił, że z Walaskiem ma dobre relacje i nie chciał wchodzić w ocenę decyzji klubu.
„A pan rozmawiał przecież z Walaskim i zapytał, Grzechu, nie masz nic przeciwko temu, żebym poprowadził. Ja od Krzysia mam pożyczoną koszulkę, także u nas się nic nie zmieniło. Ja go bardzo lubię, szanuję, także...”
Na pytanie o klubowe oświadczenie i sposób komunikowania zmian odpowiedział krótko.
„Panie Jacku, ja nie mogę się wypowiadać za kogoś. Jak ktoś takie oświadczenie dał, to musi pan go pytać, czy to było odpowiednie czy nie.”
Czy chciałby dalej prowadzić Falubaz?
Mróz nie zamknął drzwi, ale jasno zaznaczył, że decyzja nie należy do niego.
„Jak pan wie, jestem w Falubazie sześć lat i bardzo się tu dobrze czuję. Wszystko zależy od zarządu, no. Niech pan powie emocjach.”
Debiut w takiej sytuacji nie mógł być spokojny. Mróz przyznał, że emocje były duże, a początek meczu tylko je spotęgował.
„Pewnie, że tak. Powiem, że pół nocy nieprzespane, jak to będzie, no tak, no. To są emocje, to wie pan, tu jest adrenalina, to też ten początek mnie tak trochę zdenerwował, ale później wróciliśmy do normalności i fajnie było.”
Falubaz przegrał, ale końcówka pokazała, że drużyna potrafiła wrócić do meczu nawet z bardzo trudnego położenia. Problem w tym, że w obecnej sytuacji samo pokazanie charakteru to za mało. Zielonogórzanie potrzebują punktów, jasnych decyzji i spokoju, którego przy W69 od dawna brakuje.
Pierwsze dziesięć biegów wyglądało dla Falubazu bardzo źle. Torunianie szybko zbudowali przewagę, a zielonogórzanie długo nie potrafili odpowiedzieć. Dopiero w końcówce gospodarze odrobili część strat i napędzili rywalom sporo nerwów.
Co zdecydowało o porażce Falubazu?
„No, jak było widać w przebiegu meczu, nasi wspaniali zawodnicy przespali początek. Wróciliśmy później do ustawień z treningu i zaczęła się jazda. Szkoda, że trochę punktów pogubiliśmy i były te upadki. No trudno, taki jest sport.”
Mróz nie ukrywał, że początek spotkania mocno utrudnił Falubazowi walkę o korzystny wynik. Zielonogórzanie dopiero po czasie zaczęli wyglądać lepiej i wtedy mecz stał się znacznie bardziej wyrównany.
„Myślę, że z przebiegu meczu nie było źle. Ten początek tak trochę nas dobił, a później było widać, że potrafią się zmobilizować i powalczyć.”
Czy pogoda utrudniła dopasowanie sprzętu?
W pierwszej części meczu Falubaz długo szukał właściwych ustawień. Mróz przyznał, że warunki mogły wprowadzić zamieszanie, ale po drugiej serii trzeba było zmienić kierunek.
„Złudne było to, że pogoda trochę pomieszała. Sam z początku im przytakiwałem, ale po drugiej serii powiedziałem, że nie, błądzimy i od trzeciej ruszyli.”
Czy upadek Przemysława Pawlickiego zamknął Falubazowi drogę do odwrócenia wyniku?
Kluczowym momentem był czternasty bieg. Falubaz był już blisko gości, ale upadek Przemysława Pawlickiego i jego wykluczenie sprawiły, że Toruń wygrał powtórkę 5:1 i przesądził o zwycięstwie.
„Przemo trochę zaszarżował. Myślę, że jakby było czternastym biegu 3:3 lub 4:2 dla nas, to ten piętnast wyścig mógłby już inaczej wyglądać. Szkoda, no. No mówię, taki sport i co? Fajnie, że pokazali, że mogą powalczyć nawet z mistrzem Polski, że mimo dużej przegrywanej, zmobilizowali się i chcieli walczyć.”
Czy Marek Mróz zostanie przy drużynie na dłużej?
To pytanie po meczu wracało najczęściej. Sam zainteresowany nie ukrywał, że jego rola na razie dotyczyła tylko spotkania z Toruniem.
„Tego, co mi wiadomo, to jest do dzisiaj, także... A co dalej, nie wiem. Czyli co, dzisiaj pan prowadził zespół, a za dwa tygodnie ktoś inny będzie prowadził, czy co? To już, panie Jacku, nie do mnie pytanie. Może pan wie, bo włodarze klubu nie chcą na ten temat się wypowiedzieć. Tyle wiem, że pan, że do dzisiaj prowadziłem. Miło mi jest, że mogłem taki mecz pociągnąć i że chłopaki się zmobilizowali. A co dalej będzie, zobaczymy. Jak to cała sytuacja?”
Mróz przyznał też, że sam był zaskoczony okolicznościami, w jakich dostał zespół.
„Ja byłem zaskoczony tak samo tą całą sytuacją. Zapytali, czy poprowadzę. Zgodziłem się, choć z początku myślałem, że to takie tam wewnętrzne jakieś zabezpieczenie, a okazało się, że nie. A co do tego, to nie będę się wypowiadał, bo są od tego odpowiednie osoby i niech one decydowały, niech się wypowiadają.”
Jak wyglądała jego relacja z Grzegorzem Walaskiem po tej zmianie?
Mróz podkreślił, że z Walaskiem ma dobre relacje i nie chciał wchodzić w ocenę decyzji klubu.
„A pan rozmawiał przecież z Walaskim i zapytał, Grzechu, nie masz nic przeciwko temu, żebym poprowadził. Ja od Krzysia mam pożyczoną koszulkę, także u nas się nic nie zmieniło. Ja go bardzo lubię, szanuję, także...”
Na pytanie o klubowe oświadczenie i sposób komunikowania zmian odpowiedział krótko.
„Panie Jacku, ja nie mogę się wypowiadać za kogoś. Jak ktoś takie oświadczenie dał, to musi pan go pytać, czy to było odpowiednie czy nie.”
Czy chciałby dalej prowadzić Falubaz?
Mróz nie zamknął drzwi, ale jasno zaznaczył, że decyzja nie należy do niego.
„Jak pan wie, jestem w Falubazie sześć lat i bardzo się tu dobrze czuję. Wszystko zależy od zarządu, no. Niech pan powie emocjach.”
Debiut w takiej sytuacji nie mógł być spokojny. Mróz przyznał, że emocje były duże, a początek meczu tylko je spotęgował.
„Pewnie, że tak. Powiem, że pół nocy nieprzespane, jak to będzie, no tak, no. To są emocje, to wie pan, tu jest adrenalina, to też ten początek mnie tak trochę zdenerwował, ale później wróciliśmy do normalności i fajnie było.”
Falubaz przegrał, ale końcówka pokazała, że drużyna potrafiła wrócić do meczu nawet z bardzo trudnego położenia. Problem w tym, że w obecnej sytuacji samo pokazanie charakteru to za mało. Zielonogórzanie potrzebują punktów, jasnych decyzji i spokoju, którego przy W69 od dawna brakuje.
2026-08-03 11:05:33
Kategoria: zuzel / newsy












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt