Od pierwszej do ostatniej minuty Zastalowcy toczyli zaciętą walkę o zwycięstwo. Pierwsze dziesięć minut nie przebiegło po myśli zielonogórzan. Austriacki zespół wygrał inaguracyjną kwartę 18:17. W drugiej odsłonie spotkania żadnej z drużyn nie udało się zdominować rywala, ale to zielonogórzanie wyszli na skromne, jednopunktowe prowadzenie. Do szatni zespoły schodziły przy wyniku 35:34 dla Zastalowców.
Trzecia kwarta to ciąg dalszy gry kosz za kosz i wynik oscylujący w granicach remisu. Przed czwartą kwartą drużyna Tomasz Herkta miała zledwie 2 punkty przewagi. W ostatnich minutach zielonogórzanie nie tylko nie oddali prowadzenia, potrafili również wypracować skromną zaliczke, którą utrzymali w wyrównanej końcowce.
- Dziś trener dokonywał wielu rotacji, okazję do grania miał cały zespół. Ponownie w naszych szeregach zabrakło Kuby Dłoniaka, który dochodzi do siebie po stłuczeniu uda i nie było sensu ryzykować, wpuszczając go na parkiet. Zagraliśmy kilka ciekawych akcji, wynikających z taktyki jaką nakreślił trener, a w kluczowych momentach pokazaliśmy charakter - powiedział na łamach oficjalnej strony Rafał Rajewicz, dyrektor zielonogórskiego klubu.
Punkty dla Zastalu w meczu z Xion Dukes zdobyli: Tomasz Kęsicki 8, Żarko Comagić 10, Marcin Chodkiewicz 2, Marcin Flieger 9, Walter Hodge 9, Maciej Raczyński 7, Trenton Marshall 7, Grzgorz Kukiełka 10, Rafał Rajewicz 8. |