Nędzna prowokacja zasłoną dymną Stali...
Derby wśród lubuskich kibiców speedwaya zawsze wywołują emocje. W tym sezonie mieliśmy aż cztery takie spotkania. Falubaz trzy razy pokonał Stal i odesłał gorzowian na wakacje. Wygląda na to, że taka porażka jest nie do przełknięcia przez gorzowian. Ci znaleźli doskonały temat zastępczy, by odwrócić uwagę od swojej klęski i zdeprecjonować sukces zielonogórzan.
Sportowy wyczyn Falubazu, którym niewątpliwie jest awans do półfinału Speedway Ekstraligi z dwoma zwycięstwami na koncie, został zepchnięty na drugi plan. Na tapecie jest teraz spektakl pt. „Wielce skrzywdzeni fani Stali”. Prezes Władysław Komarnicki wygłosił na antenie radiowej oświadczenie przepraszające „jego kibiców” za brutalną akcję pacyfikacyjną na trybunach w Zielonej Górze. Zrobił to tonem jak gdyby informował o wielkiej tragedii, z co najmniej 50 ofiarami i ogromnymi zniszczeniami. – Nie zostawimy tak tego, czekamy na przeprosiny – grzmi włodarz gorzowskiego klubu.
Kibice zostali wyprowadzeni ze stadionu, by zapobiec tragedii. Nie rozumiem głosów tzw. „zwykłych” kibiców, którzy mają pretensję, że zostali ukarani zbiorowo. Policja poinformowała ich, że mają szansę, by opuścić sektor gości i oglądać mecz bez przeszkód w pozostałej części stadionu, bo istnieje zagrożenie, że będzie konieczność interwencji. Żaden z kibiców nie skorzystał z tej propozycji.
Szkoda, że strona gorzowska nie zauważa, że zachowanie „kibiców” Stali mogło doprowadzić do tragedii. Co powiedziałby Władysław Komarnicki, gdyby petarda rzucona przez jednego z „jego kibiców” uszkodziła wzrok dziecka lub kobiety, których przecież na sektorze na drugim łuku nie brakowało? Czy to nie byłoby przyczyną wybuchu regularnej bitwy? O tym nie wspomina ani słowem. Rzuca za to oszczerstwa w kierunku policji, ochrony, prezesa Roberta Dowhana. Komarnicki przeinacza fakty, wypowiedzi policji na temat podjętych działań. On najlepiej wie, jak trzeba było postąpić z zadymiającymi kibicami, otwarcie krytykuje Zastępcę Komendanta Miejskiego Policji, Piotra Puchałę. Sugeruje, że zielonogórski klub działał w porozumieniu z policją i już o godzinie 18.20 był gotowy wniosek o "spałowanie" gorzowskich kibiców. Komarnicki powołuje się przy tym na słowa Małgorzaty Stanisławskiej - rzecznika zielonogórskiej policji. Faktycznie w jej wypowiedzi pojawia się magiczna godzina 18.20, ale była to godzina wprowadzenia gorzowskich kibiców na stadion, którzy od początku zachowywali się agresywnie. - Policja działała na żądanie zielonogórskiego klubu, który zażądał, żeby spałować kibiców juz o 18.20 - mówi ziejący jadem w stronę Zielonej Góry Komarnicki.
Szkoda, że dzień po wspaniałym widowisku, jakim były niedzielne derby, mało mówi się o stronie sportowej. A przecież na torze działo się tak wiele! Stal postawiła się Falubazowi, prowadziła nawet czterema punktami, a wszystko rozstrzygnęło się w ostatnim biegu! Do tego pełne, tonące w żółto – biało – zielonych barwach trybuny, fajerwerki, wspaniała oprawa i niesamowita atmosfera. Naprawdę takie mecze pamięta się latami! Co ważne – żużlowcy Stali podeszli do porażki z honorem – walczyliśmy, ale Falubaz był po prostu lepszy – mówili. Szkoda, że honoru nie mają działacze z Gorzowa. Żądają od władz Speedway Ekstraligi, by kolejne mecze Falubazu odbywały się przy pustych trybunach. Tylko za co taka kara? Za co mają ponieść takie konsekwencje zielonogórscy fani, którzy kibicowsko są w najwyższej lidze, a ich pomysłowość i doping docenia cała, no może prawie cała, nie tylko żużlowa Polska?
Prezes Komarnicki czeka na przeprosiny od prezesa Roberta Dowhana. Mam nadzieję, że się nie doczeka. Najlepiej byłoby, żeby gorzowski klub nie dostał od strony zielonogórskiej żadnej odpowiedzi. Tłumaczy się winny, poza tym odpowiadanie na taki stek bzdur to zwykła strata czasu. Lepiej poświęcić go na solidne przygotowania do meczu z Polonią Bydgoszcz. Jedziemy po medale i to na tym teraz powinna skupić się uwaga zielonogórskiego klubu. My walczmy o finał, a gorzowianie mogą rozglądać się za ciekawymi ofertami last minute... Życzymy miłych wakacji!
Kibice zostali wyprowadzeni ze stadionu, by zapobiec tragedii. Nie rozumiem głosów tzw. „zwykłych” kibiców, którzy mają pretensję, że zostali ukarani zbiorowo. Policja poinformowała ich, że mają szansę, by opuścić sektor gości i oglądać mecz bez przeszkód w pozostałej części stadionu, bo istnieje zagrożenie, że będzie konieczność interwencji. Żaden z kibiców nie skorzystał z tej propozycji.
Szkoda, że strona gorzowska nie zauważa, że zachowanie „kibiców” Stali mogło doprowadzić do tragedii. Co powiedziałby Władysław Komarnicki, gdyby petarda rzucona przez jednego z „jego kibiców” uszkodziła wzrok dziecka lub kobiety, których przecież na sektorze na drugim łuku nie brakowało? Czy to nie byłoby przyczyną wybuchu regularnej bitwy? O tym nie wspomina ani słowem. Rzuca za to oszczerstwa w kierunku policji, ochrony, prezesa Roberta Dowhana. Komarnicki przeinacza fakty, wypowiedzi policji na temat podjętych działań. On najlepiej wie, jak trzeba było postąpić z zadymiającymi kibicami, otwarcie krytykuje Zastępcę Komendanta Miejskiego Policji, Piotra Puchałę. Sugeruje, że zielonogórski klub działał w porozumieniu z policją i już o godzinie 18.20 był gotowy wniosek o "spałowanie" gorzowskich kibiców. Komarnicki powołuje się przy tym na słowa Małgorzaty Stanisławskiej - rzecznika zielonogórskiej policji. Faktycznie w jej wypowiedzi pojawia się magiczna godzina 18.20, ale była to godzina wprowadzenia gorzowskich kibiców na stadion, którzy od początku zachowywali się agresywnie. - Policja działała na żądanie zielonogórskiego klubu, który zażądał, żeby spałować kibiców juz o 18.20 - mówi ziejący jadem w stronę Zielonej Góry Komarnicki.
Szkoda, że dzień po wspaniałym widowisku, jakim były niedzielne derby, mało mówi się o stronie sportowej. A przecież na torze działo się tak wiele! Stal postawiła się Falubazowi, prowadziła nawet czterema punktami, a wszystko rozstrzygnęło się w ostatnim biegu! Do tego pełne, tonące w żółto – biało – zielonych barwach trybuny, fajerwerki, wspaniała oprawa i niesamowita atmosfera. Naprawdę takie mecze pamięta się latami! Co ważne – żużlowcy Stali podeszli do porażki z honorem – walczyliśmy, ale Falubaz był po prostu lepszy – mówili. Szkoda, że honoru nie mają działacze z Gorzowa. Żądają od władz Speedway Ekstraligi, by kolejne mecze Falubazu odbywały się przy pustych trybunach. Tylko za co taka kara? Za co mają ponieść takie konsekwencje zielonogórscy fani, którzy kibicowsko są w najwyższej lidze, a ich pomysłowość i doping docenia cała, no może prawie cała, nie tylko żużlowa Polska?
Prezes Komarnicki czeka na przeprosiny od prezesa Roberta Dowhana. Mam nadzieję, że się nie doczeka. Najlepiej byłoby, żeby gorzowski klub nie dostał od strony zielonogórskiej żadnej odpowiedzi. Tłumaczy się winny, poza tym odpowiadanie na taki stek bzdur to zwykła strata czasu. Lepiej poświęcić go na solidne przygotowania do meczu z Polonią Bydgoszcz. Jedziemy po medale i to na tym teraz powinna skupić się uwaga zielonogórskiego klubu. My walczmy o finał, a gorzowianie mogą rozglądać się za ciekawymi ofertami last minute... Życzymy miłych wakacji!
2009-08-31 22:59:21
Kategoria: zuzel / felietony












PGE Ekstraliga 2025
Orlen Basket Liga 2025/26
III Liga 3 grupa 2025/26
Superliga tenisa stołowego
I liga piłki ręcznej
II liga siatkówki
Liga Futbolu Amerykańskiego
Rejestracja
Głosowanie
Zasady
Wyniki
Kluby uczniowskie
Stowarzyszenia
Kluby sportowe
Związki sportowe
Stadiony
Hale
Pływalnie
Inne
O nas
Nasza historia
Reklama
Kontakt